iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Syberyjskie klimaty

Od trzech dni mam serdecznie dosyć zimy. Dzisiaj, szczęśliwie, spoglądam przez okno na biały śnieg, popijam herbatę, z kubka, bo samowar to przecież  spory kuchenny gadżet. I tak mi ciepło, słodko, fajnie, bo nie muszę marznąć, nie muszę się przekopywać przez śnieg (poniedziałek wystarczy za wszystkie dni, w końcu to sama przyjemność wracać piechotą do domu).

I przypomniał mi się Ryszard Kapuściński i jego "Imperium". Jego picie herbaty i wyglądanie przez okno, fakt - pociągu, kolei transsyberyjskiej, ale  zawsze to okno. Trochę przerażający widok.

"Za oknem wszystko wydaje się zesztywniałe z zimna, nawet jodły, sosny i świerki wyglądają jak wielkie, skamieniałe sople, wystające ze śniegu ciemnozielone stalagmity.

Nieruchomość, nieruchomość tego pejzażu, jakby pociąg stał w miejscu, jakby był  tej okolicy częścią - też nieruchomy.

I biel - wszędzie biel, oślepiająca, niezgłębiona, absolutna. Biel, która wciąga, a jeżeli ktoś da się jej uwieść, da się schwytać w pułapkę i pójdzie dalej, w głąb bieli - zginie. Biel niszczy wszystkich, którzy próbują zbliżyć się do niej, poznać jej tajemnicę."

(str. 34  - R. Kapuściński "Imperium", Biblioteka Gazety Wyborczej 2008 r.)

Biel jako śmierć, bezkresna, bez definicji. Patrzę na tę oślepiającą biel i robi mi się zimno, chociaż siedzę w ciepłym pokoju, spoglądam przez szczelnie zamknięte okno. Tylko herbata się kończy...Trzeba wstać, pójść do kuchni, zaparzyć. W rosyjskim klimacie. Russian cherry confiture. Herbatę rosyjską z wiśniową konfiturą, w torebkach, polską, Irivnga.

W końcu samowara nie posiadam.

Komentarzy: 0
Powakacyjna przerwa albo powrót do normalności

Lato minęło, uczucie wcale nie płonie, za oknem deszcz i właściwie nie odróżniam, czy dzień różni się czymś jeszcze od nocy. Ilością wypitej kawy? Snem? Niczym?
 

W każdym razie będę ponownie pisać o tym, co przed wakacjami. Będzie o książkach, będą cytaty, różne skojarzenia, czyli pisanie dla pisania na podstawie pisania. :)

Na osłodę powrotu do... będzie notka o akcji, którą odkryłam trochę przypadkiem.

www.money.pl/darmowe-ebooki/

Tak, tak - portal-matka iwoman.pl prowadzi (chyba jeszcze nadal) kampanię, która ma uatrakcyjnić czytanie tym, którzy chodzą do szkoły (dla nich są do pobrania wersje elektroniczne wybranych lektur szkolnych, ja np. znalazłam dla siebie "Dzieje grzechu"). Dodatkowo można akcję wypromować i wygrać cenną nagrodę.

A skoro już nawet czytelnictwo trzeba promować, to... promujmy. I zmuszajmy dzieciaki do czytania. W końcu dla kogoś chcemy pisać.

 

Komentarzy: 0
Kobiety, których nie widać.

Nie, nie chodzi o panie domu (bo nie lubię określenia "gospodyni domowa"), nie będzie o zakonnicach, pielęgniarkach, kobietach opiekujących się ciężko chorymi. Nie będzie też o całej rzeszy ludzi, pracujących na wizerunek gwiazd.

Więc o kim będzie? O lesbijkach.

A właśnie. Bo one są, ale jakby ich nie było. W naszej kulturze bliski związek z kobietą nie jest traktowany od razu jako związek intymny. Może to poniekąd wynika z doświadczeń powojennych, gdy kobiety musiały być blisko z innymi kobietami? Współcześnie w Rosji nikogo nie dziwią objęte dziewczyny (kobiety), wspólnie spacerujące pod rękę, za to podobne zachowanie w przypadku mężczyzn... drażni.

Myślę, że w Polsce jest podobnie, przy czym przypominam, że Polska to nie tylko Warszawa, Kraków, Poznań czy inne duże miasto.

Artykuł, który tym razem polecam, jest trochę o związkach lesbijek, a trochę o fotograficzce, która robi im zdjęcia.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7998851,Tak_myslalam_____Baba.html

Kobiety żyjące w związkach z innymi kobietami nie mówią o tym nawet najbliższym, żeby ich nie martwić. Są w związku, ale jakby nie były.

Komentarzy: 0
Kto zarobi na religii

Nie, nie będzie o ojcu Rydzyku, Telewizji Trwam czy gazetach religijnych typu "Niedziela". Nie będzie o paru innych rzeczach. Chociaż mogłoby być, bo koncerny medialne, dla wyznawców określonej religii, zaczynają mieć coraz większe znaczenie.

No, więc czy jest ktoś, kto jest w stanie zarabiać na  religii? (Oprócz katolickich publicystów czy handlarzy dewocjonaliami.) Bo pomysły wykraczają poza wirtualne znicze czy cmentarze, chociaż na tym zarobić można także.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-zarobic-na-uczuciach-religijnych-2161907.html

Cóż więc czytamy? Są już kredyty, które można (czy wręcz trzeba) przeznaczyć na wyjazd pielgrzymkowy. Można wyciąć z gazety kupon, dzięki któremu przy owym kredycie nie będziemy płacić prowizji.

Jest przecież telefonia komórkowa, także poniekąd dla osób religijnych, więc może wkrótce będziemy mieć sklepy "tylko dla katolików" albo dla innej religii, może będą kina. Najważniejsze, aby ktoś wpadł na pomysł, bo przecież ponad 90 % polskiego społeczeństwa to katolicy.

Komentarzy: 0
Amerykanka oskarża o kradzież

Ślicznie mi pasuje ten artykuł, po prostu jakby ktoś pod moim kątem wyszperał taką a nie inną informację w serwisach prasowych.

U mnie, póki co, j est kradzież "tylko" postów, przywłaszczanie sobie moim treści, przygotowanych przeze mnie, a ktoś po prostu sobie zrobi "copy-paste" i zarabia jeden punkt. Warto? Moim zdaniem nie, ale to moim zdaniem...

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8016144,Amerykanka_oskarza_Reserved_o_kradziez_zdjecia.html

Amerykanka jest nastolatką. Koncern to potentat odzieżowy na rynku polskim, czyli Reserved. Co robi koncern? Produkuje serię T-shirtów ze zdjęciem nastolatki. Co robi nastolatka? Sprzeciwia się, bo nikt się jej nie pytał o zdanie, o pozwolenie, zdjęcia zostały przywłaszczone (stawiam na jakieś stocki, chociaż właściwie nie do końca wiadomo, skąd zdjęcia nastolatki amerykańskiej w polskiej firmie odzieżowej), wizerunek wykorzystany. Co robi wówczas koncern? Oferuje jej... 150 dolarów za wykorzystanie zdjęcia. Pytanie - ile koszulek z jej wizerunkiem już wyprodukował. Nastolatka się sprzeciwia. Pewnie się skończy w sądzie, bo nastolatka ma wynająć adwokata.

To jedna z lekcji, w której przypominam o kilku rzeczach. W Internecie, nawet po zniknięciu serwisu, nic nie ginie. Kradzież jest zawsze kradzieżą i można ją odkryć na drugim końcu świata.

Komentarzy: 0
Literatura w sieci

Zamiast wzniosłych zdań o tym, co ostatnio czytałam (a czytałam sporo, ale niestety nic po polsku, a wprowadzenia i tłumaczeń nie chce mi się chwilowo robić), będzie o jednej akcji, która idzie w coraz lepszym (ciekawszym?) kierunku. A na pewno w kierunku zgodnym z trendami rynkowymi.

I chociaż będzie to bardzo niepopularne, to zachęcam. Do skorzystania, do śledzenia, do zmuszenia swoich i cudzych dzieci do tego, aby czytały, zamiast skrótów i różnych wariacji na temat.

Fundacja Nowoczesna Polska od jakiegoś czasu udostępnia zbiory literatury pięknej na stronie wolnelektury.pl .Fakt, są tutaj publikowane  te utwory, które wchodzą w skład lektur szkolnych, i jednocześnie wolno je publikować w takiej postaci. Ale sposób ich przedstawienia przyda się i uczniom, i tym, którzy (jak ja ostatnio) powrócili do niektórych utworów. Świetny pomysł to zestaw motywów w każdym z utworów, tekst jest podzielony na czytelne części, które można czytać on-line, ale i można ściągnąć na własność (jako pdf czy plik tekstowy). A niektóre utwory są  dostępne także w wersji audio, ponieważ fundacja poszła dalej i na stronie czytamysluchajac.pl udostępnia literaturę w takiej postaci.

Mogę polecić, mogę poprosić o rozpowszechnianie.

(A niepopularne to jest z bardzo prostego powodu: zachęcam do korzystania z internetu zamiast kupować książki. Sama, niestety, czekam na nową dostawę jakichś 10, więc rynek jakoś sobie poradzi. Rynek księgarski i wydawniczy.)

Komentarzy: 0
Dzień Matki

Czy złożyliście życzenia waszym matkom? Chociaż telefonicznie? Czy daliście jej jakiś prezent? Tak po prostu? Kwiatki albo czekoladki, albo cokolwiek innego, co jest fajne i jej się spodoba?
 

Bo przecież dziś jest to święto. W Polsce (Amerykanie swój dzień matki mieli ponad 2 tygodnie temu, Rosjanie świętują wszystkie kobiece święta, włączając w to dzień matki i dzień babci, 8 marca, ale za to jest to dzień wolny od pracy).

Więc musi być o tym, jak bardzo matki nas kochają, co są w stanie zrobić dla swoich dzieci, jak stają w ich obronie.

http://www.gala.pl/gwiazdy/kulisy-slawy/zobacz/artykul/sila-matczynej-milosci-na-nie-zawsze-mozna-liczyc.html

Będzie o matkach sławnych: Cher zaakceptowała zmianę płci swojego dziecka, matka Toma Cruise'a przyłączyła się do scjentologów, ale nie tylko o nich będzie. A każda z historii pokazuje, że niewidzialna nić, łącząca matkę i dziecko (miłość?) jest tak silna, że nic nie jest w stanie jej zerwać. Dorosły Frank Sinatra dzwoni o swojej matki przynajmniej raz w tygodniu, a projektant Aleksander McQueen najbardziej boi się tego, że może umrzeć przed matką.

Wszystkim mamom najserdeczniejsze życzenia, bo się należą.

Komentarzy: 0
Modne słówko na m

Powrót do tekstów książkowych, chwilowo jestem przy lekturach po polsku, ale tylko chwilowo.

Książka jest pasjonująca, o ludobójstwie i kilku kobietach, które się podejrzewają o prześladowanie mailami. I jest postać Anne-Lise, która jest de facto szykanowana w pracy. Mobbing, bo o to modne słówko na m chodzi, pojawia się tutaj powoli, rozciąga na każdy aspekt wspólnej pracy w biurze, kobieta przychodzi do pracy i zaczyna odliczać minuty, aby wyjść, rano budzi się z niechęcią i z przerażeniem myśli o kilku godzinach w pracy, o koleżankach, które chcą jej wmówić różne rzeczy, które urywają rozmowy, gdy przechodzi obok, które posługują się językiem niewerbalnym ale i złośliwościami.

Ale Anne-Lise ma rozsądnego lekarza, który definiuje problem tak znany w wielu polskich firmach, znany także mnie. Gotowi na cytat? Proszę bardzo:

Christian Jungersen "Wyjątek", str. 282.:

"Ludzi, którzy padają ofiarą mobbingu, n i e łączą żadne wspólne cechy osobowości. Robiono w tym zakresie badania i oczywiście próbowano dowieść, że szczególnie podatne na mobbing są osoby aspołeczne, zamknięte w sobie, leniwe, niezdolne czy charakteryzujące się czymś innym, co może irytować kolegów z pracy. Tak jednak nie jest. Wprost przeciwnie. Wiadomo, że szykanowani bywają często ci najzdolniejsi. Być może jest jedna powtarzająca się cecha osobowości. Wygląda na to, że ofiary mobbingu w wyższym stopniu niż ich koledzy unikają konfrontacji. Godzą się na coraz więcej w nadziei, że koledzy sami z siebie przestaną ich szykanować. Tak się jednak nie dzieje."

W sumie przykre, ale dobrze znane. Innego komentarza nie będzie.

Komentarzy: 0
Powódź

Otwórzcie sobie dowolny serwis internetowy, wybraną gazetę. Cokolwiek. Powódź nie schodzi z pierwszych stron gazet, serwisów informacyjnych, jest w telewizji.

Dla mnie jest także obecna w mieście. Kogoś to rusza? Pewnie tych, którzy mieszkają blisko Wisły, na terenach zagrożonych zalaniem. Może interesuje to pracowników ZOO, którzy co kilka minut patrzą, o ile centymetrów woda się podniosła, ile jeszcze zasłoni plaży po praskiej stronie Warszawy. A nie, plaży nie ma już od czwartku, kolejne lokale blisko rzeki także są zamykane.

Nie ma ścieżek rowerowych, tak bardzo obleganych w ciepłe słoneczne dni. Rowerzyści jeżdżą po chodnikach i wdają się w pyskówki z pieszymi. Mosty są oblepione ludźmi, którzy - zaopatrzeni w aparaty fotograficzne i kamery - robią zdjęcia brudnej wody, kręcą filmy, robią sobie zdjęcia na tle mostu ale tak, aby jak najwięcej Wisły pokazać.

Jakby tego było mało - chcą wejść wszędzie tam, gdzie jest zakaz, gdzie policja nie wpuszcza. No bo jak to tak, nie można przejść? Chyba pan żartuje.

I coś, co mnie zaskoczyło jeszcze w piątek. Ci ludzie kupowali hot dogi (dosyć szybko się pojawili pierwsi handlarze) albo piwo w pobliskich pubach i tak uzbrojeni szli oglądać powódź. Ze smrodem zatęchłej wody, która zalewała po drodze wysypiska różnych śmieci, pola, drogi...

 

Komentarzy: 0
Polacy rasiści, Polki - brudasy?

Niestety ja też znalazłam ten artykuł, zaatakował mnie nagłówkiem z paru serwisów, ale tak, znalazłam, żeby nie było, że się powołuję tylko na serwisy internetowe, które się powołują na badania, zrealizowane dla marki jednego z dezodorantów.

http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/sondaz--polki-a-wyciaganie-brudow,58522,1

Zacznijmy od tego, że nie będzie, jak w tym zestawieniu wypadają panowie ("Polacy rasiści" to cytat z jednej z piosenek Big Cyca), bo badanie dotyczyło pań. A raczej tego, co robią. Albo czego nie robią.

Statystycznie co piąta Polka się nie myje. 7 kobiet na 100 myje zęby raz dziennie (Swoją droga ciekawe, czy na noc, czy na dzień.). 1 % myje ręce 2-5 razy w tygodniu!

A co trzecia wcale nie potrzebuje depilacji.

Świetnie.

Co z tego wynika? Jesteśmy narodem, któremu chyba blisko do bycia brudasami. Nie wiem, jak można w ogóle dyskutować o tym, że brak czasu powoduje... brak higieny, a guma do żucia zastępuje mycie zębów. Kolejne perełki dotyczą higieny intymnej.

A to: 17 procent Polek twierdzi, że nie ma potrzeby, aby kąpać się codziennie.

Sama nie wiem, co mam teraz zrobić: iść się upić czy wziąć prysznic?

Komentarzy: 0
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

NAJNOWSZE WPISY

NAJNOWSZE KOMENTARZE

  • dawna babcia do wpisu:
    Czas dla siebie

    Możę dziś niektórzy nie muszą. My, musieliśmy, takie było nasze matczyno-babcine przekonanie.
  • totylkoizka do wpisu:
    Majowe uroczystości

    Totalna komercjalizacja życia... Kilka dni temu pisałam na swoim blogu na ten temat,[...]
  • annarad do wpisu:
    O prawie autorskim i kradzieży

    czasami też mnie przeraża jak czytam czyjeś wypowiedzi i to na kilku forach tej samej treści, a[...]

O MNIE

KATEGORIE

ARCHIWUM